Aktualności
Obóz juniorów w Lesznie - relacja Jakuba Winiarskiego 23/07/2010, 20:16
Szybowcowy Obóz Juniorów - Leszno 2010 (Leszno: 2010-06-26 - 2010-07-11)
O organizowanym w Lesznie obozie juniorów dowiedziałem się ze strony internetowej szybowce.com. Po zapoznaniu się z treścią informacji uznałem, że spełniam podane w niej kryteria i warto dowiedzieć się czegoś więcej. W końcu była to szansa poznania innego latania, niż w Nowym Targu. Czym prędzej napisałem maila do trenera Przemysława Bartczaka z prośbą o więcej informacji. Gdy już wiedziałem to, co mnie interesowało, postanowiłem- „Jadę na obóz”.
Do Leszna dotarłem 25 czerwca wieczorem, po ośmiogodzinnej podróży. Zakwaterowałem się w baraczku i poszedłem zapoznać się z lotniskiem. Właśnie wtedy poznałem pierwszych uczestników obozu, później kolejnych i pana Bartczaka.
Dzień 26 czerwca rozpoczęliśmy od odprawy przed piknikiem szybowcowym. Zostałem przydzielony do pracy na północnym parkingu. Tego dnia było okropnie gorąco. Początkowo udawało się posiedzieć chwilkę w cieniu, ale wraz z upływem dnia ruch na parkingu nasilał się i nie było już czasu na odpoczynek. Mimo wszystko atmosfera była przyjemna, a w dodatku sprzedaliśmy dość dużo biletów.
W niedzielę spotkaliśmy się na odprawie, podczas której przywitali nas panowie Cichoński i Andryszczak, zapoznając nas z zasadami panującymi w CSS Leszno. Omówiliśmy organizację lotów na czas naszego obozu. Później wyhangarowaliśmy sprzęt i zaciągnęliśmy go w miejsce startu. Ja jako uczeń musiałem czekać na swoją kolej do lotu zapoznawczego. Niestety ciągle zjawiali się pasażerowie i Puchacz, którym miałem lecieć był zajęty, dlatego swój pierwszy start z Leszna wykonałem dopiero ok. godziny 17:00 pod nadzorem instruktora Krzysztofa Ciska. Mimo wszystko udało nam się polatać 1h 15min i pewnie latalibyśmy dłużej, gdyby nie oczekujący na lot zapoznawczy kolejni uczniowie. Podczas lotu instruktor pokazał mi charakterystyczne obiekty, powiedział jak szybko określać pozycję, i zademonstrował sposób wykonywania lądowania na EPLS.
Wykonaliśmy też skromną wiązankę po zachodniej stronie lotniska. A wieczorem mycie sprzętu i odprawa podsumowująca dzień. Zostało jeszcze narysować rejon i kroki lotniska, co sprawiło, że z sali wykładowej wyszedłem około godziny 23:00.
28 czerwca rozpoczęliśmy od wyhangarowania szybowców. Następnie odbyła się odprawa, podczas której zdaliśmy rejon i kroki lotniska, a potem został przydzielony każdemu z nas sprzęt- mi trafił się Junior SP-3414 Y. Wystartowałem nim około godziny 12:00. Wczepiłem się na 400m w dwumetrowym kominie. Podstawa wynosiła wtedy ok. 1500m, ale później podniosła się do 1900m. Noszenia wynosiły miejscami 4m/s, jednak słabły bliżej podstawy Nawet nie wiem kiedy minęło 6 godzin lotu. Oznaczało to, dla mnie wykonanie czasowego warunku do srebrnej odznaki. Niestety przewyższenie się nie liczyło, gdyż nie miałem ze sobą żadnego rejestratora.
30 czerwca zmuszony byłem oddać Juniora Y koledze, który wybierał się na przelot. Sam poleciałem na termikę Puchaczem SP-3323. Warunki były podobne, jak poprzednio, tylko podstawa była trochę wyższa, bo wynosiła ok. 2300m. Latałem w tym dniu ponad 5 godzin.
Na dzień 1 lipca prognozy przewidywały burze. Zrezygnowałem w tym dniu z latania i postanowiłem czekać na piątek, kiedy to według prognoz miały wystąpić znakomite warunki i możliwość wykonania przeze mnie przelotu warunkowego do srebrnej odznaki. Niespodziewanie Przemysław Bartczak zaproponował mi wspólny lot Duo Discusem. Warunki nie były rewelacyjne, dlatego zwlekaliśmy ze startem. Od ziemi oderwaliśmy się ok. godziny 13:00. Po dość nerwowym locie holowanym w moim wykonaniu, drążek przejął Żółw. Dokręciliśmy do podstawy i odlecieliśmy w kierunku punktu zwrotnego. Duża część lotu przebiegała w strefie opadów, toteż rezygnowaliśmy z zadeklarowanej trasy i udaliśmy się nad lotnisko Babimoście, uzyskując wcześniej zgodę na wejście do CTR-u. W trakcie powrotu na EPLS staraliśmy się jak najmniej krążyć. Praktycznie cały dalszy lot polegał jedynie na esowaniu pod szlakami Cu. W chwili, gdy zbliżaliśmy się nad lotnisko panowała tam burza, więc polecono nam przeczekać ją. Nie zmarnowaliśmy tego czasu i polecieliśmy jeszcze nad Przylep i z powrotem, spotykając po drodze Łukasza Grabowskiego na Jantarze. Jak się później okazało zrobiliśmy ok. 260km. Lot Duo Discusem dostarczył mi nowych wrażeń, których dotychczas nie miałem okazji poznać, latając Puchaczem, czy Juniorem. Nie ukrywam, że w pierwszych chwilach lotu nie mogłem odnaleźć się w szybowcu, głównie ze względu na dużą liczbę elektroniki i wysokie położenie maski w czasie krążenia, ale później było już tylko lepiej.
W końcu nadszedł dzień 2 lipca. Po porannej odprawie zadeklarowałem ponad stukilometrową trasę EPLS- Wschowa- Gostyń- EPLS. Z racji tego, że po południu miały wystąpić burze, zaraz po zaciągnięciu szybowców na start, kiedy na niebie nie było jeszcze Cu, postanowiłem rozpocząć swój lot Juniorem SP-3414 Y. Niestety była to zbyt pochopna decyzja i wylądowałem po ponad półgodziny. Do drugiej próby wystartowałem kilka minut po godzinie 13. Po wczepieniu krążyłem w metrowym kominie. Zaliczyłem start lotny EPLS na wysokości ok. 900m, a następnie odleciałem w kierunku Wschowy pod samotnego kłaczka, który niestety był już w fazie rozpadu. Dalej na zachód nie widziałem już innych chmur, więc odbiłem nieco na południe, ale żadnego noszenia tam nie znalazłem, a z racji tego, że wysokość miałem już niewielką postanowiłem wracać w kierunku lotniska, szukając szczęścia nad lasem na południe od lotniska. Rzeczywiście spotkałem tam słabe noszenie, które niestety ustało na 500m. Próbowałem znaleźć coś lepszego w stożku zasięgu, jednak wkrótce potem musiałem lądować na lotnisku. Nie udało mi się niestety spełnić wszystkich warunków do srebrnej odznaki, a nadszedł czas powrotu do domu. Po wieczornej odprawie uregulowałem sprawy formalne i finansowe. W podróż powrotną wyruszyłem wcześnie rano następnego dnia.
W trakcie trwania obozu wykonałem 6 lotów w łącznym czasie 14 godzin i 27 minut, co na pewno będzie pomocne podczas dalszych lotów w moim macierzystym Aeroklubie Nowy Targ. Ponadto uzyskałem warunek czasowy do srebrnej odznaki szybowcowej, wykonałem lot Duo Discusem i poznałem wielu sympatycznych i zaangażowanych w lotnictwo ludzi. Dziękuję za to wszystko organizatorom, sponsorom, moim koleżankom i kolegom z obozu. Do zobaczenia ponownie!
Autor: Jakub Winiarski
